Zastanawiałam się co mnie prowadzi. Przyszło mi na myśl, że cel moich działań i poszukiwań wyznaczył się ponad 30 lat temu. Będąc małą dziewczynką przeczytałam książkę dla dzieci „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej, w której pokazane jest, jak można uratować to co popada w ruinę, wykorzystać potencjał zawarty w ludziach, otworzyć okna w stęchłym domu.
Ukierunkowanym działaniem i naprawą tego co zostało uszkodzone, wydostać się z tego co beznadziejne ku lepszym relacjom oraz zmienić rzeczywistość, która wydaje się zastygnięta w określonym wzorcu. Studia, warsztaty, szkolenia były poszukiwaniami jak najlepszych i jak najskuteczniejszych metod oraz narzędzi by to osiągnąć.